Zima w schronisku

Zima to trudny czas w Schronisku. W zasadzie to każdy dzień w Schronisku jest trudny. Nasza praca to stała odpowiedzialność, a kolejne miesiące i pory roku stawiają nowe wyzwania. Latem przeżywaliśmy koszmar w związku z ilością kociąt, jaka spłynęła do schroniska. Skala problemu nieco nas przerosła i z niepokojem spoglądamy w kalendarz, odliczając czas do tych dni… Zima jednak jest bardziej bezlitosna i depresyjna, a to w tym wszystkim najgorsze.

Jest trudno z powodu czynnika ludzkiego. Przyjemnie zaczyna się dzień, kiedy temperatura na zewnątrz to około 20 stopni, jest przyjemnie, świeci słoneczko, a nasze zwierzaki z radością opuszczają boksy na spacery, gdyż panuje ogólna radość i euforia. Zimą dzień jest krótszy, spacery po ciemku są miłe, ale nasi wolontariusze często przypłacają je przemarznięciem. My, pracownicy niechętnie biegamy za uciekającymi posłaniami, które rozdmuchuje lodowaty, zimny wiatr. Z trudem też patrzymy na nasze zwierzaki, starsze zwierzaki…

Dlaczego ta pora roku oznacza zapełnianie Schroniska starymi, komuś już niepotrzebnymi psami i kotami? Dla nich to ogromne obciążenie – stres, nieprzychylna pogoda, choroby… Psi seniorzy znoszą to fatalnie….

Nasz stareńki Yogi biega już w płaszczyku. Nie mieliśmy sumienia patrzeć w te jego wielkie, smutne oczyska i widzieć, jak stoi na swoim wybiegu z tą króciutką sierścią i marznie. Pomimo, że ma ogrzewany budynek, posłanie, mięciutkie koce, jedzenie, jemu nic nie zastąpi domu… Ma zwyrodnienia stawów, więc w wilgotne, deszczowe dni jego ruch ogranicza się do minimum. Cierpi tak, jak ludzie z reumatyzmem. Pomagają mu preparaty na stawy i karma wysokiej jakości.

Merfi, który stracił dom już prawie rok temu po śmierci właścicieli. Po upływie 12 miesięcy wciąż widać w jego oczach pytanie: Dlaczego? Nie pasuje mu schroniskowy boks. Pomimo luksusu, w naszej opinii, jaki mu zapewniamy, jemu nie odpowiada ta rzeczywistość. Jest grzeczny i ufny, toleruje to, co się wokół niego dzieje, ale czy akceptuje? Nie jesteśmy przekonani…

Jako opiekunowie tych psów, którzy widzą je na co dzień, którzy karmią, głaszczą, sprzątają, nie rozumiemy, dlaczego akurat te nastoletnie psy muszą tracić domy w często dramatycznych okolicznościach. Akurat zimą. Yogi i Merfi to reprezentanci większej grupy psów 10+. Jest z nami jeszcze Ropuch, Brutus, Mirabelka…

Staramy się dać im to, co najlepsze. Karmę dobrej jakości, mięciutkie koce, posłania, ogrzewanie… Wolontariusze będą przytulać, spacerować, rozpieszczać… Mimo wszystko – to nie to…

I taka jest właśnie zima. Kiedy pochylamy się najbardziej nad tymi najstarszymi, bo właśnie teraz tego najbardziej potrzebują. Nie ignorujemy żadnego sygnału. Kiedy tylko psiaki wykazują gorszą kondycję – reagujemy. Kontrolne badania krwi, witaminy, preparaty na stawy, dogrzewanie, wszystko by tęskniły mniej.

Tylko czy to wystarcza? Pomagacie nam w tym trudnym zadaniu i tylko dzięki wspólnym wysiłkom to wszystko działa. Cieszymy się, że te psiaki trafiły akurat pod naszą opiekę, gdzie traktujemy je jak własne, ale smuci nas, że gdzieś powinien być ich dom, kanapa, własny kocyk…

Dziękujemy za pomoc osobom, które podarowały karmę senior dla tych starszych, poszkodowanych psiaków. Dziękujemy za wpłaty na poczet zakupu wszystkich tych preparatów wspomagających.

Teraz czekamy do wiosny, żeby ci nasi seniorzy mogli powygrzewać swoje kości w słoneczku.